Obserwatorzy

Krótka notatka przepełniona słodkością.. XD

Hej ♥

Daję krótką notkę, w której informuję...

Że..

Zdałam *---*'' .

Jako jedyna na sali, gdzie pisano poprawki z geografi, fizyki.. A było nas 5-6 osób.. (; .

Także ja się Cieszę.. c:
A ponadto tak jak mama obiecywała, dostanę Tinker ♥♥♥.

 Sram słodkością.. Nie wierzę, że tak wiele stresu i przygotowań było warte kilku pytań, na które znałam odpowiedź <bo kto nie wie, kiedy zaczynają się pory roku, jakie są kontynenty> ... c: .

Zamawiać będę prawdopodobnie we wrześniu, także.. Jest SPOKO OKO. XDD

Macie tu w ramach tego jeszcze takie (nie)ładne zdjęcia... XD

Miałam więcej takich zdjęć, ale nie chciałam robić spamu.. XD

Nie ma to jak ogień z kiełbasek.. ;--;

Jeśli dobre macie oczy, to zauważycie mnie w czerwonych spodenkach i czarnej bluzce. XD


Mogłam zrobić spam, ale nie chciało mi się za bardzo.. Zbyt mocno się cieszę.. xD


Patsoon ♥

Mój samodzielny tort.. ^--^''

Hej, hej! :D
Troszkę mnie nie było, z braku pomysłu na posta.. ;p
No dobra, ale do rzeczy..

Dzisiaj piszę o tym, że..

Zrobiłam swój pierwszy tort z lukrem plastycznym.. c:

Może nie jest on jakiś idealny, czy coś, no ale jak na pierwszy raz, to i tak źle (chyba) nie jest.. :D


Robiłam w międzyczasie zdjęcia, trudno, że telefonem, ale jako takie są.. ;>


Tak więc... Zapraszam do oglądania, oraz do śmiania się w nie skończoność z mojego nie udanego dzieła..

Pierwszy poziom z kremem.. xd

Góra i posmarowany kawałek.

Lukier plastyczny.. c:

Złożony tort...

Posmarowany kremem.. XD


Skończone dzieło.. ;c

Z innej perspektywy.. :c

Ps: Tort jest o smaku waniliowym.. xD


Jeszcze go nie jadłam, ale pozwalam się śmiać, zasłużyłam na to.. :D
Jestem anty talentem.. XD

Patsoon ♥

Powracam do życia... (;

Cześć, troszkę nie pisałam.. Znów w końcu zacznę, po dość długiej przerwie.. ((;


Miałam dać kilka zdjęć z Buczyny, dość sporo już mam obrobionych i podpisanych, więc czemu nie... (;

Nie wiem co jeszcze pisać, powiem tyle, że Pati w końcu wychodzi na dwór i nie jest non stop, jak typowy noł-lajf na laptopie.. XD


A, że poznałam nowe osoby, to z nimi jest mega, i ramę mamy, i odpały.. ^^'' 


Okej, dobra, więcej nie zanudzam, i przedstawiam kilka zdjęć. x''D

 To jeszcze z Boszkowa, gdzieś zagrzebane były... ^^'
 Też z Boszkowa, moja plakietka na drzwiach... :D
 To samo, z Boszkowa, te kilka fotek się schowało, mam jeszcze kilka na komputerze, ale chyba lepiej nie pokazywać... ^^''
 Takie tam skakanie.. ^^
 Spodobał mi się ten efekt... (;
 Niby takie zwykłe, ale jednak oryginalne... : o
Te dwa zdjęcia mi się najbardziej spodobały.. ^^
 Kawałek ławki.. (;
 Zbliżenie ściereczki, która mi się osobiście spodobała.. :D
A to zdjęcie... Ono wymiata moim zdaniem, jest świetne... :D . Taki jakby efekt "galaxy", widocznie dobrze ustawiony kadr czyni cuda... :D



Jakby co, to w kolejnej notce więcej zdjęć, bo mi się spamu nie chciało robić wielkiego... :D


Do zobaczenia następnym razem!

Patsoon ♥

Miałam napisać coś kreatywnego... ;c

Cześć...

Chciałam napisać o zmianach jakie nastały na blogu, ale po prostu już słowa z Siebie wydobyć nie mogę..

Bo jak niby? Gdy dowiaduję się, że mój kolega zginął w wypadku... ?

Nie rozumiem tego...

Najgorsze jest to, że z jego mamą miałam dobre kontakty, nawet Ciocią ją nazywałam.. Jak ona sobie z tym poradzi... ?

Przecież on miał dopiero 16 lat, przed nim była jeszcze większa część życia.. Dlaczego tak młodych ludzi los zgarnia? No dlaczego...?

Nie, nie mogę w to uwierzyć.. Bo jak niby? Tak wesoły, sympatyczny chłopak jak on? Nigdy już się nie pojawi w śród nas? Nie... Nie mogę się z tego otrzepać, to jest wielki szok...

Nigdy tego nie zrozumiem, jak tak młode osoby w ciągu jednej sekundy mogą stracić największy dar, jaki im dali... Życie.. No bo jak to możliwe... ? :(


http://www.lubin.pl/aktualnosci,26622,rodzinna_tragedia_na_drodze.html


Miałam dodać jeszcze zdjęcia z sesji, ale po prostu nie umiem posklejać myśli, mam jeden wielki mętlik...

Załamana jestem..

Patsoon..

Na wsi, jak w bajce... :3

Hej! ^^

Przez ostatnie 2 dni byłam na Wsi... :3

Było świetnie, w końcu coś zaczęło się dziać w te wakacje! ^ ^ .


Przedwczoraj, przyjechałam tak około 13-14 na wieś, autobusem miejskim... :3

Poszłam do cioci, pogadałyśmy o pewnych sprawach, przebrałam się i poszłam na konie... (:
Później poczyściłam je, niby nic nadzwyczajnego, później przyjechała cała przyczepa wiórów drzewnych, zgłosiłam się jako pierwsza do pomocy, przewaliłam całą przyczepę! *---* Nie wiecie jaki to był wysiłek, a uporałam się z tym w ponad godzinę, nieźle, prawda? ;>
W zamian dostanę darmową jazdę. Pan Józek (właściciel koni) zaproponował mi również przejażdżkę quadem, oczywiście, to było dla mnie coś nowego, zgodziłam się, bo jakby inaczej? ;>
Jechałam 13 na godzinę... xD Czułam tę moc. Haha, dojechaliśmy do jeziorka i pan, oraz moja koleżanka pokąpali się, ja nie chciałam, bo jakoś nie miałam już na to siły... ;).
Oczywiście pan określił tę jazdę, jako "chrzest bojowy", no i faktycznie, taki był... :D .
W drodze powrotnej kierował P. Józek, pędził 30-40 na godzinę, oczywiście, bo jakby inaczej wjechał w wieelką kałużę wody, błota <nie wiadomo co jeszcze tam było, ponieważ koło tego pasły się konie.. xd> więc, że ja byłam na samym przodzie, calutka, aż do ostatniej nitki byłam oblana, a śmierdziałam niesamowicie... ;o .

Więc później pożegnaliśmy się, ja poszłam razem z kuzynką Marysią do jej mamy <do mojej cioci> i przebrałam się, miałam za chwilę jechać do domu autobusem lub przed 22 z wujkiem, usiadłam na fotelu i tak przysypiałam, więc babcia w miarę możliwości ściągnęła moje spodnie i kuzyn skarpetki... XD

Zasnęłam... Wstałam, było po 10 i usłyszałam głos mamy, musiała przyjechać autobusem z rana... ;w; .
Poszłam się umyć, a ciocia gadała z mamą, później poprosiła nas o to, byśmy poszły na górę i odkręciły gaz <a to dlatego, że ciocia ma problemy ze stawami i siły nie ma w rękach zbytnio>. Więc poszłyśmy, a że ciocia Ania ma na górze wiele ubrań i innych, starych rzeczy, można rzec, że przedwojennych, to popatrzyłyśmy tam z mamą, przy okazji była tam też sukienka ze ślubu cywilnego mojej mamy... ;o
Mama założyła blond perukę, a ja znalazłam jeszcze rudą na pipi lansztrung, <czy jak to tam się mówi> i strój jednoczęściowy, niebieski, w suodkie białe groszki... <takie jak z tamtej epoki...> :D

Zeszłyśmy na dół, i mama założyła strój, perukę oraz okulary, śmiechu przy tym było mnóstwo, przysięgam, zdjęcia też były świetne.
Ciocia natomiast założyła również blond perukę <na hannah montanę xd> i tę suknię ślubną mojej mamy, oraz okulary, hahah, wyglądały podobnie do Mariolki, tej z kabaretu... xD

Myślałam, że tam na zawał zejdę, oczywiście ze śmiechu. ;p

Poszłam później na konie, a mama o 13 jechała do dentysty.

A w stadninie malowaliśmy ściany, w socjalnym, jedna na brązowo, a reszta na biało... ;> .
Wszyscy wzięliśmy udział, każdy trzymał pędzle, niekiedy zmieniając się, aby domalować tu i tam. ;3 .

Jedna dziewczyna, a mianowicie Jula zawsze, ale to zawsze lubi być brudna, tak samo jak na quadzie <weszła w ploto japonkami, japonki zostały w błocie i wyjść nie chciały, później była caluteńka mokra, bo kąpała się w ubraniach> ;D Była cała w białej farbie, później pan przyniósł nam po tymbarku Cytryna+mięta, zupełnie za nic, aż się zdziwiłyśmy :) .

Poszłam na obiad do cioci, później znów na konie, poszłam do siodlarni, i w tym czasie właśnie opowiadałyśmy sobie różnorakie kawały, żarty, było bardzo miło... ;>

No, ale, że dzień się skończył, musiałam jechać o 20:48 do domu. Całe tenisówki z czarnych, zrobiły się białe... :D .
Było świetnie, jakbym mogła, powtórzyłabym to wszystko bez namysłu... :)

Hmm... Rozpisałam się, ale mam nadzieję, że takie dni mogą być w miarę fajnie rozwinięte, prawda? :)

Ps: Teraz siedzę u taty, dziś byłam na stawie, i pływałam z Klaudią i Sandrą <mojego taty dziewczyny rodziną i córką> ;) . Było miło,  piłyśmy dziurawą Ice Tea, później wszamałyśmy po zupce chińskiej <ach ta chemia... :D> .
Jutro znów tam jedziemy i będziemy nocować pod namiotami, będzie mega... ;>

Postaram się zrobić jakieś zdjęcia... :3

Obym się nie utopiła! ^^

A teraz idę spać, dobrej nocki! (:
Patsoon (:

Wróciłam a z tym kupa zdjęć. (:

Hej, hej, hej ! ^^ .

Dawno mnie nie było, ze szpitala już wróciłam 17 lipca, 18 lipca jechałam z tatą do Boszkowa, a że tam nie było internetu, nie miałam jak pisać notatek...

Ale.. Za to zrobiłam mnóstwo zdjęć! :D .

Nuda czasem daje w swoje.. (; .


Na ogół jest już całkiem okey, po woli wracam do normalności, mimo, że baardzo tęsknię za ludźmi z tamtego otoczenia <chodzi o szpital> . Ale ciągle dzwonię na oddział, więc jest w sumie w miarę ok, tylko jedynie wczoraj nie zadzwoniłam, bo telefon mi padł, a byłam na dworze... ;___;

Pod spodem daję kilka zdjęć, jeśli chcecie, mogę umieścić ich o wiele więcej... ;3

Ps: Zrobiłam aż 3 oddzielne foldery na różne tematyki... xD Wiem, dziwactwo, ale ja tak zawsze mam... ;p

Ok, zaczynam... o.o



Z córką dziewczyny mojego taty. (;


 Co myślicie o tym, by to zdjęcie było nagłówkiem na bloga... ? ;>


 Jest grzywka, jest Pati. XD


Niedzielny rosół, uła uła.. XD


 Robione spontanicznie, żeby zobaczyć, czy dobrze ustawiłam obiektyw.. xd


 Sos.. :D

Palenie ponoć zabija... ; __ ; ''


Cicho, tu nie ma brudnego lustra.. XD


 Przecież słocia musi być... ;3


 Meine Tapete.. XD


Takie tam przybliżenie.. (:


Jezioro w Boszkowie... ; )

 
 To mi się mega spodobało... *---*


Kolejna słocia.. xD Jak nigdy, z językiem.. o.o


Fikooołek. XD


Przed bangie <czy jak to się tam pisze> xd


Takie tam "poważne" podejście do sprawy. xd

Tak poza tym...

DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM! MAMY JUŻ 1700 WEJŚĆ, JENY, NIE WIECIE NAWET JAK BARDZO SIĘ CIESZĘ... (: UŚWIADOMCIE SOBIE TO. ;3

Szczęśliwy Patsoon. xD

Sorry : o

Hej, przepraszam za moją długą nie obecność na blogu, ale..

Jestem w szpitalu, dokładniej w psychiatryku, za Agresywność, do mamy, do osób w szkole itp.

W środę wychodzę, jestem tu już 3 tygodnie! Jeśli wyjdę w następną środę, tak na 100 % to będę tu 4 tygodnie, bez jednego dnia... Bo w czwartek przyszłam.

Proszę więc o wyrozumiałość w takiej sytuacji... :c

Wasza Psychiczna Pati... ;x

Ps: 2-ka chłopaków się we mnie zakochała... o.O "

Ps: Piszę z netbooka pani, która jest w tym szpitalu razem z córką, bo ma dopiero 9 lat. :3

Do następnej notki, udzielajcie się pod spodem, nie ukrywam, że miałam przez ten czas dość dużego dołka, ale jest lepiej... (:

Jestę.. :D

Hej, sorry za moją długą nie obecność na blogu, ale poprawiam oceny i tak jakoś wyszło.. ;)

Wywalczyłam z Niemieckiego 3 (!), fizykę jutro piszę, matematyka w piątek, z angielskiego mam już gwarantowane 2, z geografii poprawkę, ale jakoś się nie martwię.. ^^

Będzie dobrze. !

A jak u Was, jak wasze oceny, wasze samopoczucie? ; >

Ja osobiście jestem z siebie dumna, bo schudłam 1 kg (Aż! :D)
I teraz ważę 43 kg.. ^^

Ok, dobra, nie przynudzam. :D
Teraz wy napiszcie co u Was z ocenami i ogólnie, jak samopoczucie... :D

Patsoon ♥

WAŻNE! BLOGLOVIN!

Ważna notka, jako, że 1 lipca 2013 roku ma zniknąć zakładka " obserwatorzy " , pragnę Was poinformować, aby każdy, kto czyta tego bloga, został również obserwatorem, na tym oto linku... :)

http://www.bloglovin.com/frame?blog=7329905&group=0&frame_type=a&link=aHR0cDovL3B1bGxpcC1mYW5hdGljLmJsb2dzcG90LmNvbS8&frame=1&click=0&user=0



Także, od teraz proszę, zapisujcie się jako obserwator normalnie, jaki i na Bloglovin ... :)

Patsoon ♥

Moje własne opowiadanie ... (:

Witajcie.

Przepraszam, że nadal nie dodałam zdjęć Lagoony, zrobionych aparatem, ale jakoś nie mogę się zebrać i pójść do kuzynki po niego... (Lenistwo xd)

Tak więc w zamian dam swoje pierwsze opowiadanie, napisane jakieś ... 

Łohohoho, ile to czasu już minęło, gdy to napisałam ... :D Jakieś pół roku temu, jak na razie nie zrobiłam więcej.. x3

Miłej lektury ... XD

"Zapiski przeszłości"

Historia zacznie się , od pewnego Notesu , z 613 roku . Znalazła go , młoda dziewczyna , nazywała się Megan , i skończyła raptem 15 lat . W Notatniku były zawarte zapiski , przewidujące przyszłość , niby nic takiego , gdyby nie to , że napisane jest tam życie całej rodziny Megan , dokładniej jej Rodu , Sprouse (czyt. Sprołs) . Dziewczyna znalazła księgę na własnym strychu , była tym ewidentnie zaskoczona . Kiedyś mama co nieco wspominała jej o zapiskach , przechodzących z pokolenia , na pokolenie ...

... Jednak z powodu tego , iż była jedynie dzieckiem , miała wtedy zaledwie 4 lata , nie zbyt się interesowała słowami swojej rodzicielki . I żałowała tego okropnie , gdyż rok później jej matka zmarła , była bardzo schorowaną kobietą z powikłaniami po chemioterapii , która dodatkowo osłabiła jej organizm . I nagle , z oczu Meg poleciała łza ...
- Żałuję tego , że nie brałam do serca wszystkiego , co mówiłaś , pamiętaj ... Zawsze będziesz dla mnie ważna , tak samo jak tato ...
Po śmierci bliskiej dla nich osoby , ojciec dziewczyny kilka lat później powiesił się na płocie ... Zostawił jedynie list pożegnalny , w którym zawarte było dla czego to zrobił . Powodem stało się niepogodzenie się ze śmiercią swojej ukochanej . Megan została sama , jak palec ...

... Pod opiekę wzięła ją , z przymusu , jej ciotka , okropna i wredna kobieta , była dla Meg wstrętna , potrafiła o niej mówić same świństwa , które mijały się z prawdą o niej . Dziewczyna kilka razy próbowała uciec z domu , jednak po kilku dniach od ucieczki , ktoś z przyjaciół ciotki , zabierał ją znów do mieszkania ...

... Ale powracając do tego strychu ... Było tam po prostu jak w Kopalni "Złota" , pełna ciekawych i cennych przedmiotów .
- Tu zawsze jest cicho , można w spokoju się skupić ... - Pomyślała .
- No to przeczytajmy przepowiednię na 21 Marca 2053 roku , czyli na ... Jutro . - Świetnie , znowu powiedziała w myślach .
- Hmmm... Dziwne ... Strona jest ... Pusta ? Zakrwawiona ... ? Co to oznacza - Zapytała samej siebie .
- Co to może oznaczać ... ?
I nagle Meg usłyszała czyjeś kroki , dobiegające od strony schodów ...
- No nie ... To ona... - Znowu pomyślała .
Dziewczyna jednym szybkim ruchem schowała książkę za swoimi plecami i położyła ją na najbliższym stołku , zakrywając jakimś obrusem .
- Co tutaj znowu robisz ? - Gó**iaro ?
- J.. Ja ? Nic .. Nie ważne z resztą ... - Odpowiedziała , z lekkim strachem w głosie .
- Zamilcz dziewucho ! - Ciotka nigdy nie miała dla niej litości .
- Nie ! To wolny kraj , mogę w nim robić , co chcę , nie zabronisz mi NICZEGO ! - Meg wrzeszczała .
- Kpisz sobie ?! Jedno słowo za dużo i wylatujesz z tego domu , sieroto !
Dziewczyna odwracając się w stronę swojego pokoju , zasłoniła swoją twarz rękami , i pobiegła do swoich czterech kątów , zamknęła drzwi na zamek i zaczęła znów zastanawiać się , co może oznaczać ta wyrwana strona ...

 ... Nagle do jej głowy nasunęły się smutne myśli - To przez płacz .
- Dla czego nikt mnie nie kocha , nie szanuje ... Nie toleruje ... ?
Ciągłe awantury , mam tego dość ... Zresztą, nie ważne - Przerwała się zastanawiać .
- I znów ta kartka ... Kurcze ... Co ona może oznaczać ? Koniec świata ... ? Zabójstwa ... ? Śmierć naszej rodziny ... ?
- Ehh... Na dzisiaj mam już dość , idę spać , jestem bardzo zmęczona ...
Zasnęła ...
Gdy się obudziła , świat stał się ... Żółto-czerwono-f​ioletowy , był to dzień , z zakrwawionej strony .
Meg oczekiwała najgorszego ...
Nagle cała jej rodzina zemdlała , również ona ...
Po chwili się ocknęła , jej bliscy nadal leżeli ....
- Co się dzieje ?!
- Oni umierają ...  





Troszeczkę denne, przepraszam ... x3 

Patsoon ♥